Personalizacja

Branżę mody czekają moim zdaniem w najbliższych latach naprawdę spore zmiany bo obecny model działania nie do końca się sprawdza. Przy obecnej kondycji gospodarki na świecie nie ma takiej siły, która sprawiłaby, że kupujących będzie coraz więcej i wydawać będą coraz więcej pieniędzy na coraz droższe rzeczy. Złote czasy niestety skończyły się bezpowrotnie, choć mam wrażenie, że właściciele multimilionowych koncernów zrzeszających wiele domów mody nie do końca chcą przyjąć to do wiadomości, naciskając na dyrektorów kreatywnych by ci byli jeszcze bardziej płodni co kończy się w wielu przypadkach, które mogliśmy obserwować zwłaszcza w 2015 roku, tym że nie wytrzymują oni presji i odchodzą.

Zatem zmiany, ale jakie zmiany? Myślę, że jedną z nich będzie możliwość modyfikacji ubrań lub dodatków według preferencji klienta po to by rzecz, którą kupuje była unikatowa.

Obecnie firmy z wyższej półki oferują bardzo często przy zakupie produktu naszycie, nadrukowanie lub wybicie naszego monogramu na rzeczy, którą kupujemy i faktycznie nadaje to pewnego osobistego charakteru, ale mimo wszystko cała reszta ubrania czy dodatku jest identyczna, jak te kupione przez innych. A indywidualizm dla ludzi żyjących w pewien sposób modą jest niesamowicie ważny. Oczywiście jeśli damy jedną i tą samą rzecz do ubrania pięciu różnym osobom to pewnie wystylizują ją zupełnie inaczej, ale myślę że każda z tych osób byłaby jeszcze szczęśliwsza gdyby dostała możliwość zmodyfikowania ubrania czy dodatku tak by w stu procentach oddawał ich indywidualny styl i osobowość.

I tu właśnie może tkwić sposób dla dużych marek luksusowych, ale i tych ze średniej półki,na przyciągnięcie klientów. Gucci, będące obecnie na absolutnym topie jeśli chodzi o popularność wśród marek luksusowych, i poruszające się przy tym bardzo sprawnie w cyfrowym świecie, odczytało chyba jako pierwsze te nastroje i pozwala swoim klientom dokonywać wyboru tkanin czy guzików. Natomiast marka Jimmy Choo pozwala nam zamówić buty lub torebkę, której model i kolor oraz rodzaj wykończenia sami sobie wybierzemy, i wcale nie zapłacimy za to więcej (no chyba, że wybierzemy bardzo egzotyczną skórę) niż za standardowo oferowane kolory danego modelu, co w sumie bardzo mi się podoba.

Strategia tych dwóch firm oczywiście nie przesądza o tym, że domy mody masowo zaczną w niedługiej przyszłości oferować usługi modyfikowania swoich produktów, ale wydaje mi się że taka możliwość pojawi się w wielu firmach w ciągu najbliższych kilku lat.

Co na prezent? Dla niego.

Skoro był post o prezentach dla dziewczyn, to nie mogło zabraknąć propozycji dla chłopaków. Starałam się uwzględnić mniej więcej te same kategorie, choć przyznaję się bez bicia, że nie mam pojęcia na temat męskich trendów, więc kategoria ubraniowa będzie raczej w nie uboga 😉 .

Znów znalazłam sporo propozycji i więcej znajdziecie tablicy, którą stworzyłam na Pinterest.

Książki (o modzie)

Tak jak publikacji na temat mody ogólnie jest dość sporo na polskim rynku, tak tych poświęconych modzie męskiej jest już zdecydowanie mniej, ale udało mi się znaleźć kilka pozycji. Takim trochę już klasykiem jest poradnik dotyczący męskiego ubioru, „Rzeczowo o modzie męskiej” Michała Kędziory znanego jako bloger Mr. Vintage. Inne, nowsze publikacje, na które warto zwrócić uwagę to „Męska Elegancja”, która skupia się na historycznej ewolucji mody męskiej oraz w podobnej tematyce „100 lat mody męskiej” autorstwa Blackman Cally. A także dwie książki o męskim ubiorze Krzysztofa Łoszewskiego „Dress code.Tajemnice męskiej elegancji” i „Smart Casual”.

ksiazki-m
Źródło: empik.com

Ubrania

Podobnie jak w przypadku prezentów dla dziewczyn, ubrania są ciężką kategorią prezentową bo bardzo łatwo jest kupić komuś coś co wydaje nam się, że spodoba się tej drugiej osobie, a w rzeczywistości okaże się, że jest bardziej odzwierciedleniem naszych gustów. Wydaje mi się, że z całej tej kategorii, jeśli już chcemy kupić coś z ubrań, najbezpieczniejsze będą T-shirty, których jest ogromny wybór. No i potrafią mieć naprawdę bardzo ciekawe nadruki.

tshirt
Źródło: wearmedicine.com, pantuniestal.com, hm.com, urbanoutfitters.com

Dodatki

Właśnie różnego rodzaju dodatki są moim zdaniem kategorią, gdzie można znaleźć najwięcej interesujących prezentów dla chłopaków.

Plecaki i torby

Po pierwsze plecaki, których jest obecnie ogromny wybór i które robione są z ciekawych materiałów i mają niezliczone kształty, więc spokojnie znajdziemy coś w stylu dopasowanym do tego co nosi obdarowywana przez nas osoba. A jeśli nie plecak to może torba, do noszenia na co dzień albo na przykład do noszenia rzeczy na siłownię. Bo kto powiedział, że taka torba nie może być  jednocześnie funkcjonalna i ładna?

Czapki

Z racji sezonu bardzo na czasie są obecnie czapki, które w końcu w męskim wydaniu nabrały kolorów i nie są już tylko szare lub czarne. Oczywiście warto zadbać, jeśli już decydujemy się na taki prezent, aby czapka wykonana była z jak najlepszych materiałów (najlepiej ze 100% wełny) lub chociaż miała ciekawą formę, wzór lub kolor.

Muchy i krawaty

Bardzo cieszy mnie fakt, że różne marki zauważyły potrzebę rynku jaką są mniej klasyczne krawaty i muchy dla młodszych odbiorców. Zwłaszcza muchy można obecnie dostać we wszystkich niemalże kolorach tęczy oraz w interesujące wzory. Wystarczy więc mieć białą koszulę i można szaleć z ciekawymi, mniej lub bardziej casualowymi stylizacjami.

Paski

Interesujący pasek może stanowić zwracający uwagę detal nawet przy najprostszym stroju jak T-shirt i dżinsy. Może być kolorowy, może być we wzory i niekoniecznie musi być skórzany, żeby zrobił nam całą stylizację.

Naszywki

Podobnie jak w modzie damskiej tak i w męskiej na czasie bardzo są rzeczy z naszywkami i również w męskich działach można kupić zestawy naszywek, które pozwolą spersonalizować dowolne ubrania.

dodatki-m
Źródło: pantuniestal.com, hm.com, vistula.pl, eu.topman.com, marthu.com

Inne

Kosmetyki

Osobiście uważam, że ważną rzeczą jest, żeby mężczyzna używał odpowiednich kosmetyków pielęgnacyjnych. Nie mówię, że ma być ich dużo, ale krem do twarzy, krem do rąk i porządny żel do mycia twarzy to naprawdę minimum. Niestety robiąc rozpoznanie do tego posta stwierdziłam, że większość firm kosmetycznych nie podziela mojego zdania, więc nasi mężczyźni najczęściej do wyboru mają drogerię, gdzie najwięcej wyboru mają w kwestii pianki do golenia, lub miejsca typu Sephora czy Douglas gdzie kosmetyków męskich jest może trochę więcej, ale za to są to te z najwyższej półki cenowej. Oczywiście niektóre kosmetyki są uniwersalne, ale kremy do twarzy na przykład powinny być dopasowane do potrzeb męskiej skóry. Niestety nie znalazłam też wielu zestawów, które mogłyby być dobrym pomysłem na przetestowanie jakiejś bardziej wysoko półkowej marki. Ale poniżej znajdziecie te kilka rzeczy, na które warto zwrócić uwagę.

Więcej pomysłów na prezenty dla chłopaków znajdziecie tutaj, a dla dziewczyn tutaj.

kosmetyki-m
Źródło: douglas.pl

Shadows. Pokaz Tomasza Ossolińskiego

Właśnie skończyłam oglądać transmisję pokazu Tomasza Ossolińskiego i postanowiłam na gorąco spisać swoje wrażenia. Zacznijmy od tego, że bardzo doceniam Vivę za podjęcie się takiego przedsięwzięcia i danie możliwości, tak zwanym osobom z zewnątrz, uczestniczenia w tym wydarzeniu. Bardzo byłam ciekawa jak to wyjdzie w praktyce bo tyle naczytałam się o pokazach opóźnianych niemalże godzinami przez celebrytów, którzy mieli zachcianki na zrobienie wielkiego wejścia. Tymczasem w tym wypadku nie było tak źle.

Transmisja rozpoczęła się mniej więcej o 21.25 od relacji, a jakże, ze ścianki i odpytywania celebrytów m.in. o samego projektanta, ale też i o inne naprawdę nieistotne rzeczy. No, ale tak to już jest przy tego typu wydarzeniach więc spuśćmy zasłonę milczenia na pierwsze 20 minut transmisji. Jedyna ciekawa rzecz jakiej się z niej dowiedziałam to to, że ponoć inspiracją do tej kolekcji była twórczość Caravaggio. Sam pokaz rozpoczął się ok. 20.50 i trwał mniej więcej 10-13 minut, czyli z tego co się orientuję dość standardowo. Transmisja niestety była dość średniej jakości, strasznie się cięła i czasem ciężko było cokolwiek zobaczyć, co przy około 200. oglądających osobach powinno raczej lepiej wyglądać, ale jako, że była to pierwsza tego typu próba to można to wybaczyć.

Do sedna. Pokaz był damsko-męski, ale niestety nie było nigdzie powiedziane na jaki to sezon, co wiem że jest raczej normą niż wyjątkiem w polskiej branży mody. Ale patrząc na ubrania powiedziałabym, że raczej są one na obecny sezon jesienno-zimowy (edit 14.12: według informacji na stronie fotografa pokaz jest na jesień i zimę…przyszłego roku). Wnioskuję to chociażby z tego, że projektant uwzględnił w swoich propozycjach kilka aktualnych trendów, jak aksamit, spodnie typu culottes i botki na słupku sięgające za kostkę.  I to jest bardzo duży plus.

low_tomasz-ossolinski_0243
Źródło: Fot. Marek Makowski, http://www.marekmakowski.pl

Tomasz Ossoliński słynie przede wszystkim z fantastycznych męskich garniturów, których oczywiście nie mogło zabraknąć na pokazie. Największe wrażenie zrobiły na mnie dwa z nich, jeden z gładkiej tkaniny w takim jakby spranym bordowym kolorze, który naprawdę ciężko mi określić teraz i będę musiała go zobaczyć na zdjęciach, żeby móc go lepiej określić (edit 14.12: po obejrzeniu zdjęć to bardziej taka kawa z mlekiem w zimnym odcieniu); a drugi granatowy w dość szerokie brązowe prążki z golfem w podobnym odcieniu brązu. A poza tym bardzo spodobał mi się  męski płaszcz z atramentowej tkaniny jakby żakardowej we wzór morskiej fali (?) z futrzanym kołnierzem. Bardzo odważna propozycja jak na nasz rynek i za to duże brawa ode mnie.

low_tomasz-ossolinski_0055
Źródło: Fot. Marek Makowski, http://www.marekmakowski.pl
low_tomasz-ossolinski_0233
Źródło: Fot. Marek Makowski, http://www.marekmakowski.pl

Damska część kolekcji to zbudowana została przede wszystkim na kompletach z tej samej tkaniny lub w tym samym kolorze. Podstawą były spodnie culottes, a góry różne od koszulowych bo bardziej ustrukturyzowane. Z damskiej części kolekcji największe wrażenie zrobił na mnie damski komplet spodnie i bluzka z tej samej atramentowej tkaniny w morskie fale co płaszcz z męskiej kolekcji oraz biały płaszcz z przepięknie mieniącym się czarnym haftem. Oczywiście pojawiło się też kilka sukienek, w tym dwie z aksamitu, ale większość kolekcji oparta była na spodniach.

low_tomasz-ossolinski_0172
Źródło: Fot. Marek Makowski, http://www.marekmakowski.pl

Ogólna kolorystyka nie była zaskakująca bo większość rzeczy to była czerń i inne zachowawcze kolory, co oczywiście bardzo odzwierciedla preferencje polskiego rynku. W damskiej kolekcji pojawiło się trochę bieli, a odważnymi kolorami była (bardzo stonowana) zieleń, kolor wina i fiolet. No, ale tym akurat nie jestem zdziwiona.

low_tomasz-ossolinski_0152
Źródło: Fot. Marek Makowski, http://www.marekmakowski.pl

Na koniec muszę powiedzieć, że bardzo było mi przykro patrzeć na niektóre wyraźnie znudzone i niezainteresowane osoby, które siedziały na widowni i pojawiły się na całym wydarzeniu tylko dlatego, że dobrze jest się sfotografować na ściance u Tomasza. A osoba rozmawiająca przez telefon spowodowała, że ręce mi opadły. Naprawdę, jest wiele osób, w tym ja, które wiele by zrobiły by móc oglądać te ubrania na żywo, a niestety nie jest im dane.

low_tomasz-ossolinski_0131
Źródło: Fot. Marek Makowski, http://www.marekmakowski.pl
low_tomasz-ossolinski_0280
Źródło: Fot. Marek Makowski, http://www.marekmakowski.pl

 

Trend alert: dżinsy

Niezaprzeczalnie spodnie dżinsowe to podstawa szafy większości osób. I nie ma się co dziwić bo są one bardzo uniwersalne i dają się nosić zarówno na sportowo jak i w bardziej elegancki sposób. Ta ich zaleta jest jednocześnie wadą, bo umówmy się strój ze spodniami dżinsowymi może być najnudniejszy na świecie. Dlatego cieszy mnie bardzo fakt, że w tym sezonie mamy taki wybór dżinsów, o których można powiedzieć wszystko tylko nie to, że są nudne.

Więcej propozycji jak zwykle tutaj.

W stylu Gucci

gucci
Źródło: gucci.com, shop.mango.com, asos.com, newlook.com, bershka.com

Ten sezon zdecydowanie należy do Gucci. Modne są paski z logo Gucci, ich torebki z aksamitu i oczywiście dżinsy z haftami, których co ciekawe więcej jest w męskiej kolekcji. Przykładem mogą być powyższe dżinsy z lilią i wężem, które są właśnie męskie. Nie dziwi więc fakt, że marki sieciowe podążyły za tym podchwyconym przez ulicę trendem i wypuściły swoje wersje nawiązujące mniej lub bardziej (popatrzcie na spodnie z Glamorous) do oryginałów z Gucci.

W stylu Vetements

vetements
Źródło: matchesfashion.com, shop.mango.com, asos.com, hm.com, bershka.com

Vetements jest marką, która budzi ogólnie dość mieszane uczucia ze względu na bardzo specyficzną estetykę (pamiętacie koszulki z logo DHL za około 300 dolarów? ) i przyznam sama, że ja raczej podchodzę z rezerwą do projektów tego kolektywu. A jednak jedną z niewielu rzeczy, o ile nie jedyną, jakie przebiły się do mainstreamu są spodnie dżinsowe zszywane patchworkowo lub z denimu w różnych kolorach. Muszę przyznać, że to bardzo świeży sposób spojrzenia na stare dobre dżinsy, który bardzo mi się podoba i na pewno sprawię sobie takie spodnie.

Dzwony

dzwony
Źródło: shop.mango.com, asos.com, newlook.com, bershka.com, urbanoutfitters.com

Nie dalej jak rok czy może nieco więcej czasu temu projektanci zachwycili się na nowo latami 70. i między innymi dzwonami. I o ile takie klasyczne dzwony są miłą odmianą od rurek czy boyfriendów to dzwony kończące się nad kostką dodają czegoś naprawdę ciekawego naszym stylizacjom, czy to z trampkami w lecie czy z tak modnymi obecnie botkami za kostkę. I po raz kolejny sprawiają, że dżins przestaje być nudnym ubraniem bazowym.

Z naszywkami

naszywki
Źródło: hm.com, shop.mango.com, newlook.com, bershka.com, sin-say.com

Naszywki zawsze będą mi się kojarzyły z latami 90., choć nie przypominam sobie, żebym tak bardzo ich używała w swoich nastoletnich latach. W każdym razie jest ich obecnie dużo w sklepach zarówno na spodniach dżinsowych, jak i na innych elementach odzieży. Ale i tak najbardziej podoba mi się to, że wiele sklepów ma swojej ofercie po prostu naszywki, co pozwala nam odświeżyć nieco dżinsy, które posiadamy już w szafie, a które być może już nam się znudziły.

Co na prezent? Dla niej.

Aż trudno w to uwierzyć, ale za chwilę będą Święta. Nie wiem jak Wy, ale ja już od jakiegoś czasu myślę i rozglądam się za prezentami i przy tej okazji udało mi się trafić na sporo ciekawych rzeczy, które sama również chciałabym dostać. Pomyślałam więc, że w tym roku stworzę poradnik prezentowy i podzielę się tym co wydaje mi się ciekawe. Ponieważ moda to moja pasja więc siłą rzeczy to co tu zaproponuję będzie najbardziej się do niej odnosiło, ale dorzucę jeszcze parę rzeczy kosmetycznych i papierniczych bo, która z nas dziewczyn nie lubi takich rzeczy, prawda 😉 ?

Ponieważ nie zmieszczę tu wszystkich propozycji, a jest ich prawie 150 (!) to resztę znajdziecie na tablicy na Pinterest.

Książki (o modzie)

Książki poświęcone historii mody, biografie projektantów czy albumy poświęcone ubraniom nigdy mi się nie znudzą i zawsze będę chciała mieć ich więcej aby poszerzać swoją wiedzę w tym temacie. W ostatnich kilku latach zdecydowanie widzę poprawę na polskim rynku jeśli chodzi o to ile wydaje się książek poświęconych modzie i bardzo mnie to cieszy, bo często publikacje te poświęcone są polskiej modzie, najbardziej okresu PRL-u, i jej twórcom. Nowości wydawnicze, na które warto zwrócić uwagę w tym roku to z pewnością biografia Grażyny Hase, bardzo istotnej postaci gdy mówimy o modzie okresu PRL-u, autorstwa Krzysztofa Tomasika. Następnie biografia Alexandra McQueena napisana przez Andrew Wilsona oraz „Francja Elegancja z historii haute couture” Piotra Szaradowskiego, wykładowcy Poznańskiej School of Form i kolekcjonera ubrań z XX w. . A na koniec „Modny PRL” stylistki Doroty Williams i historyka Grzegorza Sołtysiaka.

ksiazki
Źródło: empik.com, publikat.pl, merlin.pl, gandalf.com.pl

Ubrania

Miałam bardzo mieszane uczucia co do tego czy umieszczać propozycje ubraniowe w moim zestawieniu bo to jest naprawdę bardzo indywidualna kwestia i zbyt łatwo można absolutnie nie wcelować z prezentem, zwłaszcza jeśli obdarowywana osoba faktycznie bardzo zwraca uwagę na to co nosi. No ale przeglądając strony internetowe znalazłam sporo naprawdę ciekawych rzeczy, które wpisują się w najnowsze trendy i pomyślałam sobie, że takie podejście do tematu w sumie powinno zadziałać. A poza tym zawsze możemy same wpisać te rzeczy na naszą listę życzeń.

Spodnie dżinsowe

Wchodząc obecnie do jakiegokolwiek sklepu sieciowego ciężko jest znaleźć spódnice, ale bez problemu znajdziemy dżinsy we wszelkich możliwych krojach i formach. A to dlatego, że dżins jest bardzo w trendach, ale nie każdy. Wszyscy nosimy już poprzecierane i podziurawione spodnie, zatem przyszedł czas na coś innego. Przede wszystkim dżinsy mają być powyżej kostki i najlepiej poszarpane na dole. Poza tym powinny mieć naszywki lub hafty (siła Gucci 😉 ) lub być w różnych odcieniach, najlepiej ze szwem przez środek nogawki, jak u Vetements. Mogą być też w formie dzwonów, które rozszerzają się od samej góry lub tylko w okolicy kolana.

Kurtki typu bomber

Znów na topie, od mniej więcej zeszłego roku, a te najmodniejsze obecnie są mocno wzorzyste lub mają, podobnie jak dżinsy, naszywki lub hafty.

Kurtki puchowe

W tym roku na wybiegach pojawiło się trochę kurtek puchowych, które miały nietypowe kształty, były ogólnie oversize lub miały elementy asymetrii. Niestety sieciówki nie podchwyciły do końca jeszcze tego trendu, ale da się znaleźć pojedyncze kurtki puchowe w różnych sklepach, które się do niego odnoszą.

Aksamit

Oczywiście wszystkie rzeczy z aksamitu są jak najbardziej w trendach. I w momencie gdy pisałam tego posta to jeszcze było go w sklepach niewiele, ale teraz sieciówki masowo wprowadziły go do swojej oferty i jest w czym wybierać.

ubrania
Źródło: mohito.com, shop.mango.com, hm.com

Dodatki

Będąc w temacie naszywek na ubraniach, to w sklepach sieciowych pojawiły się naszywki, które sami możemy sobie naprasować na ubrania i w ten sposób je spersonalizować. Zresztą temat modyfikacji (z angielskiego customize, co raczej średnio tłumaczy się na polski) ubrań pod klienta jest sam w sobie bardzo ciekawym tematem pewnie na osobnego posta. A oprócz naszywek możemy kupić sobie przypinki, których też ostatnio dużo w sieciówkach, i które służą podobnemu celowi. A z biżuterii najgorętszym dodatkiem w tym sezonie są chockery, o których pisałam osobno tutaj, i których pełno jest teraz w sklepach w przeróżnych kolorach i kształtach.

W tej kategorii chciałam jeszcze wspomnieć o bardzo ciekawej kolekcji limitowanej dostępnej dosłownie od kilku dni na polskim rynku. Chodzi mi o współpracę projektantki Joanny Klimas z marką Ginno Rossi, w ramach której możemy kupić cztery modele torebek. Nie należą one do najtańszych bo ceny zaczynają się od 600 zł, ale są przepiękne i mają bardzo oryginalne kształty, więc jeśli większy budżet nie jest dla Was problemem to warto się im przyjrzeć. Ja mam już oko na jedną z nich.

dodatki
Źródło: showroom.pl, mohito.com, bershka.com, ginno-rossi.com

Inne

Notesy i kalendarze

Nie wiem czy to nostalgia za czasami kiedy wszystko było bardziej analogowe, ale prowadzenie notatek, bullet journala czy kalendarza ostatnio zyskuje na popularności, a w sieci pojawiło się mnóstwo marek, które produkują zeszyty i planery, naprawdę cieszące oko i sprawiające, że chce się w nich pisać. Ja sama od jakiegoś czasu prowadzę bullet journal i muszę powiedzieć, że bardzo sobie to chwalę bo wreszcie mam jedno miejsce do zapisywania mnóstwa ważniejszych i mniej ważnych rzeczy, które przychodzą mi do głowy w ciągu dnia.

notesy
Źródło: urbanoutfitters.com, pakamera.pl

Kosmetyki

Pisałam już o tym, że kosmetyki to moja słabość i lubię je kupować. Co prawda obecnie podchodzę do ich zakupu bardziej racjonalnie, ale jest kilka rzeczy które sama chętnie bym ujrzała pod choinką lub uważam, że byłyby fajnym prezentem. Koreańskie kosmetyki stają się coraz bardziej popularne w Europie, a marka Tony Moly zdecydowanie wie jak przyciągnąć klientów swoimi opakowaniami. Sztyft pod oczy w kształcie pandy, balsam do ust w kształcie wiśni albo błyszczyk z uszami królika, czemu nie? Oprócz tego w tym świątecznym okresie różne marki wypuszczają tak zwane zestawy złożone najczęściej z miniaturek i to jest coś co bardzo lubię, bo kosmetyki kolorowe to rzecz najtrudniejsza do zużycia, a miniaturki nie dość, że pozwalają nam wypróbować więcej to jeszcze mamy szansę je kiedykolwiek skończyć. No dobra, a tak naprawdę to stworzyłam tą sekcję po to, żeby napisać o nowej palecie Urban Decay Ultimate Basics, która podoba mi się niesamowicie i nie obraziłabym się jakbym ją znalazła pod choinką. Jeśli wiesz o czym mówię Mikołaju 😉 . Nie no, tak serio to kupię sobie sama. Możesz mi przynieść, którąś z książek o których pisałam na początku.

Przypominam, reszta propozycji tutaj. Udanych zakupów!

kosmetyki
Źródło: sephora.pl

Save

Trend alert : choker

Choker, czyli naszyjnik typu obroża przylegający ciasno do szyi jest elementem biżuterii bardzo osadzonym w tegorocznych trendach. Najbardziej popularne są te wykonane z aksamitu, co jak najbardziej wpisuje się w ogólny trend na rzeczy z tego materiału, oraz obroże wykonane z koronki.

chocker-1
Źródło: http://www.asos.com, http://www.showroom.pl

Ten rodzaj naszyjnika nie jest łatwy do noszenia bo w prosty sposób możemy niezamierzenie tym jednym elementem przekształcić nasz strój w jakby żywcem wyjęty z lat 90. lub w coś wulgarnego. Nie ma w tym oczywiście nic złego, o ile faktycznie chodzi nam o taki efekt.

chocker-2
Źródło: http://www.asos.com, http://www.hm.com

W sklepach znajdziecie naszyjniki-obroże wykonane z różnych materiałów i w zasadzie na każdy budżet. Dostać można je właściwie wszędzie w różnych wariacjach, od zupełnie prostych po takie z dodatkowymi zawieszkami, podwójne, potrójne a nawet zrobione z elastycznych drucików, które zaczerpnięte zostały dosłownie z lat 90. kiedy to były bardzo popularne. Kto nosił takie w nastoletnich latach niech przybije mi piątkę 😉 !

Więcej opcji jak zwykle na mojej tablicy na Pinterest.

chocker-3
Źródło: http://www.claires.co.uk

Czy warto kupować rzeczy z limitowanych kolekcji?

No właśnie, jak to jest z tymi limitowanymi kolekcjami? Warto w nie inwestować bo są czymś unikalnym czy nie? A może są one tylko sprytnym zabiegiem marketingowym mającym na celu wyciągnięcie od nas pieniędzy bo promuje je znana i lubiana przez nas twarz? Myślę, że nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie, ale spróbuję podzielić się moimi spostrzeżeniami na ten temat, skupiając się oczywiście na tematyce ubraniowej.

Zacznijmy od tego, że boom na limitowane kolekcje to w zasadzie kwestia ostatnich dwóch-trzech lat. Wiąże się to na pewno z ogromnym wzrostem popularności kanałów social media i zarazem tzw. influencerów, czyli ludzi którzy docierają do ogromnej ilości osób i mają duży wpływ na to co kupują Ci, którzy śledzą ich działalność w internecie. Jednocześnie dotychczasowa najpopularniejsza forma reklamy w social media, czyli product placement, trochę zaczęła się zużywać bo niektóre osoby zmieniły się wręcz w słupy ogłoszeniowe, a wiadomo że nie po to szukamy opinii w internecie, żeby dostać dokładnie tą samą informację co w reklamie w gazecie czy w telewizji. Dodatkowo, co prawda póki co tylko w USA, zaczęto wymagać od twórców by wyraźnie umieszczali informację o tym, że coś jest reklamą, tak żeby nie mylić odbiorców. Co oczywiście potencjalnie zmniejsza efektywność takiej reklamy bo staliśmy się wszyscy bardzo wyczuleni na próby wciskania nam czegoś co musimy kupić natychmiast i kropka.

kurtka
Kurtka: Carine Roitfeld x Uniqlo

W związku z tym firmy zaczęły intensywniej eksplorować nienową już koncepcję kolekcji firmowanych znanym nazwiskiem. Co się jednak zmieniło to to, że niegdyś zwracano się do piosenkarzy czy aktorów, a teraz największy potencjał mają kolekcje sygnowane przez blogerów, vlogerów, projektantów czy ogólnie osoby związane z przemysłem mody. W tym nowym podejściu pierwszą jaskółką zmiany był H&M, który już dwanaście (!) lat temu stworzył swoją pierwszą kolekcję we współpracy z Karlem Lagerfeldem i od tej pory regularnie zaprasza projektantów do tworzenia limitowanych kolekcji dla swojej marki.

Myślę, że kluczowym czynnikiem w tak dużym obecnie zainteresowaniu tego typu rzeczami jest to, że kolekcje te są limitowane, a co za tym idzie u większości z nas rodzi się instynkt myśliwego (?), który powoduje że za wszelką cenę chcemy coś mieć. Oczywiście poza faktem, że nawiązanie współpracy z twórcą niekoniecznie musi wiązać się w tym, że dana firma wprowadzi coś na stałe do oferty, to jest to czysty zabieg marketingowy, który ma spowodować uczucie utraconej korzyści, jeśli nie kupimy danej rzeczy. Stąd te wszystkie dantejskie sceny, które możemy oglądać w internecie chociażby za każdym razem gdy nowa kolekcja H&M we współpracy z projektantem wchodzi do sprzedaży i późniejsze aukcje na Ebayu czy Allegro oferujące te produkty z kilkukrotną przebitką cenową.

I przyznam, że na mnie też to trochę działa, i choć nie zdarzyło mi się stać w takiej kolejce to chociażby kupując w zeszłym tygodniu buty ze współpracy Zalando z Marni tajniaczyłam się w pracy, żeby dokonać zamówienia z samego rana 😉 .

Ok, temat naświetlony no to teraz do rzeczy. Kupować czy nie? Moim zdaniem jak najbardziej tak, ale nie należy dać się zwariować i wciągnąć w tą grę, że jak nie kupimy czegoś to zawali nam się życie. Obecnie nadchodzące współprace są zazwyczaj nagłaśniane dużo wcześniej i mamy dostęp do zdjęć czy loookbooków z takim wyprzedzeniem, że spokojnie możemy się namyślić co z danej kolekcji chcielibyśmy kupić. Polecam trzymać się tych wyborów i nie kupować byle czego, jeśli okaże się że to co sobie wybraliśmy się wyprzedało bo gwarantuję, że będzie Wam to potem zalegało w szafie.

spodnica
Spódnica: Carine Roitfeld x Uniqlo

Plusy

Ubrania czy dodatki (choć nie wszystkie i tu należy uważać) z limitowanych kolekcji zazwyczaj wykonane są z nieco innych materiałów niż rzeczy standardowo sprzedawane przez daną markę. Zazwyczaj są to materiały lepszej jakości, mające ciekawe wzory i ogólnie bardziej wyróżniające się na tle innych ubrań danej marki, a to dlatego że po pierwsze muszą przyciągnąć uwagę, a poza tym nie są przeznaczone dla jej przeciętnego odbiorcy.

Niestety, ale większość z nas może sobie tylko pomarzyć o kupnie produktu od jakiegoś konkretnego projektanta, a taka współpraca z bardziej dostępnym cenowo sklepem sieciowym daje nam szansę posiadania chociaż namiastki jego twórczości. Oczywiście nie łudziłabym się, że sam projektant przyłożył rękę do powstania wzorów ubrań, ale zazwyczaj mają one za zadanie oddać estetykę danej marki lub osoby, która sygnuje swoim nazwiskiem limitowaną kolekcję.

img_20160621_211231
Buty: Tom’s x Keith Haring

Minusy

Jeśli kolekcja jest duża to istnieje duże prawdopodobieństwo, że znajdą się w niej produkty zapychacze. Czyli najtańsze rzeczy, z kiepskich materiałów i zazwyczaj nie mające wiele wspólnego z motywem przewodnim danej kolekcji, ale generujące zyski. Najczęściej te rzeczy to różnego rodzaju dodatki w formie biżuterii, apaszek czy obudów na telefony. Dlatego tym rzeczom warto przyjrzeć się tym wnikliwiej przed zakupem, zwłaszcza że to że są najtańsze nie musi wcale oznaczać, że są tanie.

Zazwyczaj limitowane kolekcje mają wyższe ceny niż ten sam rodzaj ubrania czy dodatku dostępny w danym sklepie w kolekcji standardowej. I ogólnie nie mam z tym większego problemu, jest to wręcz zrozumiałe, o ile te ceny są czymś uzasadnione. Na przykład ręcznym wykonaniem, użyczeniem unikalnego wzoru czy użyciem lepszego jakościowo (czyli droższego) surowca do wykonania danej rzeczy. Niestety nie zawsze tak jest i dlatego ubraniom z takich kolekcji polecam przyglądać się szczególnie krytycznie, a w razie wszelkich wątpliwości nie kupować.

Na koniec przyznam, że sama mam w szafie kilka rzeczy z różnych limitowanych kolekcji dla różnych marek m.in. Alexander Wang x H&M, Carine Roitfeld x Uniqlo czy Radzka x Illesta i ogólnie jestem z nich bardzo zadowolona. Tylko w jednym przypadku materiał okazał się być podatny na mechacenie, ale z tym można sobie poradzić mając golarkę do ubrań. Także ogólnie polecam tego typu zakupy, o ile są przemyślane i jesteście w stu procentach pewni swojego wyboru.

 

Trend alert: bluzki koszulowe

W tym sezonie bluzki koszulowe pojawiły się niemalże we wszystkich sklepach i powiem, że akurat ten trend bardzo mi się podoba. A to dlatego, że bluzki są dużo ciekawsze od t-shirtów i nawet te najprostsze zmieniają cały nasz strój w coś bardziej interesującego. Te które można kupić obecnie mają często dodatkowo różnego rodzaju zdobienia w postaci falbany czy fontazia, a te najbardziej w trendach mają rozszerzane rękawy i wyszywane zdobienia. No i w naszej szerokości geograficznej gdzie nosi się dużo swetrów jesienią i zimą, założenie pod spód bluzki z ciekawym detalem czy nadrukiem zdecydowanie ożywia strój.

tkc0001bi_1
Źródło: http://www.topsecret.pl

Wybierając się na zakupy warto pamiętać o tym, że bardzo ważny jest materiał z jakiego koszula jest wykonana, najlepiej unikać włókien syntetycznych bo pozwoli to naszej skórze oddychać i nadmiernie się nie pocić. Poza tym naturalny lub sztuczny materiał (wiskoza) nie elektryzuje się i nie przyczepia do naszego ciała, włosów czy innych rzeczy.

hmprod
Źródło: http://www.hm.com

Najszlachetniejszym i najbardziej efektownym materiałem na bluzki jest oczywiście jedwab, ale jednocześnie jest to materiał najdroższy i wymagający najwięcej zachodu przy pielęgnacji ubrań z niego. Jeśli więc nie macie budżetu, ani czasu i ochoty prać waszych bluzek ręcznie lub znosić ich do pralni chemicznej to odradzam taki zakup.

Znacznie bardziej przyjazna dla kieszeni i łatwiejsza w pielęgnacji jest wiskoza, czyli sztuczny jedwab. Można bez problemu prać ją w pralce, prasuje się łatwiej niż jedwab i jest miękka w dotyku co czyni ją przyjemną w noszeniu.

hmprod-2
Źródło: http://www.hm.com

Oczywiście najbardziej klasycznym materiałem na koszule jest bawełna, która również jest dość prosta w pielęgnacji i zazwyczaj nie jest przesadnie droga.

pl488-03x-001
Źródło: http://www.mohito.com

Jeśli chcecie kupić coś co będzie bardzo mocno osadzone w trendach to polecam bardzo zakup bluzki z rozszerzającymi się rękawami, może nawet sporo za długimi lub czegoś w naszytym lub wyhaftowanym wzorem. A więcej propozycji, które udało mi się znaleźć w kilku sklepach znajdziecie na moim Pintereście.

ts62r05knav_zoom_f_1
Źródło: http://www.topshop.com

Kenzo x H&M

Nastał kolejny rok i po raz kolejny H&M szykuje dla nas specjalną kolekcję, tym razem we współpracy z Kenzo. O ile pierwsze zapowiadające ją zdjęcia, które ukazały się kilka miesięcy temu, były wręcz kiczowate, o tyle po obejrzeniu całości uważam, że jest tam kilka rzeczy, na które moim zdaniem warto zwrócić uwagę.

Estetyka Kenzo w ostatnich latach zmieniła się znacząco, a to za sprawą Carol Lim i Humberto Leon, twórców marki Opening Ceremony i jednocześnie dyrektorów kreatywnych Kenzo od 2011 roku. To oni są twórcami tak popularnej bluzy z tygrysem, która niejako jest symbolem zmian i odmłodzenia marki. Nie dziwi więc, że kolekcja dla H&M jest kolorowa i zawiera dużo nadruków ze zwierzęcymi motywami. A z drugiej strony pojawiły się też sukienki i okrycia wierzchnie jakby nawiązujące do kimona swoimi szerokimi rękawami, które zapewne mają odnosić się do twórczości założyciela marki Japończyka Kenzo Takady.

6106_lb_102_srgb_300dpi
Kenzo x H&M Źródło: hm.com

I właśnie te sukienki są moim zdaniem jednymi z ciekawszych, a przy okazji jedna z nich jest najdroższą rzeczą w całej kolekcji z ceną 399 euro. Druga jest nieco tańsza, i kosztuje 199 euro. Wydawałoby się, że to nadal są spore pieniądze, ale jak sobie przypomnę ceny z zeszłorocznej współpracy z Balmain to chyba trochę zeszliśmy na ziemię.

mtqymtg0mtc2otuznjy0ntiz
Kenzo x H&M, Źródło: fashionista.com

Inne elementy kolekcji, które uważam za ciekawe to czapka w zeberkę z kokardą i szale, jeden w zeberkę łączoną z panterką w niebiesko-czerwono-czarnym kolorze, a drugi w panterkę przeplataną wzorem siatki w różach i seledynach. Wszystkie dodatki mają całkiem przystępną cenę jak na taką współpracę, co pozwoli wielu osobom coś sobie z niej kupić.

mtqymtg0mtc3mjiymzyymtiz
Kenzo x H&M Źródło: fashionista.com
mtqymtg0mtc2otuzntk4otg3
Kenzo x H&M Źródło: fashionista.com

Oczywiście pojawiły się również nawiązania do słynnego motywu bluzy z tygrysem, w postaci bluz i t-shirtów, które pewnie sprzedadzą się w najszybszym tempie. Niestety w mojej ocenie daleko im do urody pierwowzorów, a wzór przypomina mi najbardziej grafikę z chińskiej maści w tygrysem. Ale ich niewątpliwą zaletą jest cena, która stanowi około 25% ceny, którą musimy zapłacić za bluzę z regularnej kolekcji Kenzo.

mtqymtg0mtc2otuznzk1ntk1
Kenzo x H&M Źródło: fashionista.com

Nie do końca zrozumiałe są dla mnie damskie torebki, które wyglądają dokładnie tak jak opakowania w jakich można kupić zegarki i biżuterię Kenzo. Owszem, te pudełka mają ciekawą estetykę, ale nie trafiają do mnie sprzedawane w formie damskiej torebki.

mtqymtg0mtc3ndkwndy5odk5
Kenzo x H&M Źródło: fashionista.com

Ja widzę dla siebie kilka rzeczy w tej kolekcji, o które chętnie uzupełniłabym swoją szafę. Między innymi jednym z szali, czapką z kokardą, a także chętnie bluzką, sukienką lub spódnicą. A Wy planujecie coś kupić?

Kolekcja dostępna będzie od 3. listopada w ponad 250 sklepach stacjonarnych i online. Pozostałe zdjęcia znajdziecie tutaj.